Powrót Główna

Marek Maj

• Od kiedy mieszka Pan w Szczecinie?

Jesteśmy ze sobą od samego początku, to znaczy od mojego początku, czyli od urodzenia. Ja mieszkam w Szczecinie, Szczecin we mnie – w moich myślach, w opowieściach snutych sobie do snu, w poczuciu tożsamości.

• Ulubione miejsce w Szczecinie? Czy ma Pan ulubione kawiarnie, miejsca na spacery, wycieczki? Które miejsca pokazuje Pan znajomym, kiedy oprowadza ich po Szczecinie?

Lubię szczecińskie miejsca oczywiste i perełki drugiego planu; lubię miejsca nowopowstające i te ze starych pocztówek i fotografii; żal mi uroku i klimatu przestrzeni  minionych, lecz obrastam dumą obcując na przykładem z gmachem nowej filharmonii. Dość często zdarza mi się wydłużyć drogę powrotną do domu, żeby tylko przejechać wąskimi uliczkami Pogodna, zobaczyć panoramę miasta ze wzgórz Warszewskich, otrzeć się o zwarte pierzeje secesyjnych kamienic.

• Czym się Pan teraz zajmuje zawodowo?

Pracuję w Domu Kultury „Klub Skolwin”, w którym to przede wszystkim dbam o program merytoryczny - o jego różnorodność  i poziom artystyczny, niejednokrotnie samemu tworząc i współtworząc poszczególne pozycje, zwłaszcza te związane z literaturą i teatrem.

• Jakie jest Pana hobby? Czy realizuje je Pan w Szczecinie?

Poezja, czy też szerzej, literatura - to jest mechanizm, które utrzymuje mnie w postaci dynamicznej. Tutaj powstawały moje sztuki teatralne i tomik wierszy, tu wraz z Ryszardem Leoszewskim stworzyliśmy naszą wspólną płytę „Wiem jak nie jest, czyli Leoszewski Majem”, tutaj także osadzone są moje plany i nadzieje na przyszłość.

• Czym jest dla Pana Szczecin?

Łagodną krawędzią mojego kraju, oswojonym obrazem majestatu Wałów Chrobrego, krainą między morzem a nie-morzem, szelestem liści platanów, pejzażem portowo – stoczniowym, zieloną, dynamicznie jesienniejącą lawą Parku Kasprowicza i Lasu Arkońskiego, energią ludzi nieswarliwych, pomysłowych i bezpretensjonalnych, historią wielu historii – dokończonych i niedokończonych, dumą tkwiącą w gmachach, ulicach, parkach  i osobach, nieokiełznaną formą czasu i miejsca, miejscem powrotów skądkolwiek…

• Jak się podoba Panu strategia Floating Garden?  Jak widzi Pan Szczecin za kilkadziesiąt lat?

Floatin Garden to bardzo ciekawy pomysł na markę Szczecina, oddający wiele cech miasta, ale także cechy wielu szczecinian, choć spora część z nich sobie tego nie uświadamia. Należy ich zrozumieć, zwłaszcza że na początku wdrażania nowej marki, kiedy jeszcze nie wszystko jest klarowne i widzialne, wizja przyszłości wydaje się być mrzonką. Każde oczy widzą co innego tu i teraz, a co innego w nieokreślonym „kiedyś tam”. I to różnowzroczne widzenie też może być piękne…

• Jak Pana zdaniem Szczecin jest postrzegany w Polsce i na świecie?

Szczecin to miasto, do którego z innych miast jest bardzo daleko! – dużo dalej, niż ze Szczecina do tych samych miast. To miasto tajemnicze, nie do końca znane, z własną charakterystyczną przeszłością, z wyróżniającymi je ikonami (materialnymi i niematerialnymi), z odrębnością swojej geografii, z dreszczykiem emocji, z obietnicą  czegoś nowego, z nieoczywistością rzeczy, ludzi i zdarzeń, z potencjałem – tym objawionym i tym jeszcze nieodkrytym.

• Jakie są mocne strony naszego miasta? 

Moc zawsze jest skutkiem energii i myśli ludzkiej, ludziom więc Szczecin zawdzięcza to, czym jest i czym nie jest. Przypadki, ich sploty i pozostałe okoliczności mogą jedynie się przysłużyć – dobrze lub źle. Wspierają nas: położenie; bliskość i odległość od rzeczy dobrych i złych;  historia, która nie pomogła, ale także i w sposób poważny nie przeszkodziła; ludzie, którzy mogą i którzy chcą, ukształtowanie naszych osobowości i towarzyszących im kontekstów geograficzno-topograficznych – w głowach i w przestrzeni.